W kolejnym wpisie na blogu NITRO POLSKA rozmawiać będziemy o wiązaniach snowboardowych. W kilku zdaniach postaram się przedstawić wszystkie najważniejsze informacje. Czym kierować się przy zakupie, jakie kąty i jaki stance (odległość między wiązaniami) ustawić. Na wstępie warto zaznaczyć, że dobór i ustawienie wiązań jest również kwestią bardzo indywidualną i nie ma co ściśle trzymać się jakichś reguł i wytycznych. Warto próbować różnych rozwiązań i kombinować, aż do skutku.

Parametry wiązań

Wiązania podobnie jak deski i buty mają swój flex (sztywność) przedstawiany w skali 1-10, gdzie 1 to bardzo miękki,a 10 to bardzo twardy. Wiązania z mniejszym flex’em dobrze sprawdzą we freestyle’u. Pozwolą na większą swobodę ruchów i bardziej stylowe wykonywanie tricków. Średni flex będzie najlepszy na samym początku przygody ze snowboardem. Plus jest taki, że spora większość wiązań dostępnych na rynku jest właśnie średnio twarda. Z kolei wiązania z flex’em na poziomie 7-10/10 to idealne rozwiązanie dla rider’ów lubiących szybką, dynamiczną jazdę na krawędzi oraz surfowanie w puchu poza trasami. Twarde wiązania w połączeniu z twardym butem pozwolą na precyzyjne przenoszenie ruchów ciała na deskę. Właśnie precyzja jest tutaj kluczowym elementem, gdy w grę wchodzi naprawdę szybka i niebezpieczna jazda w trudnym terenie.

Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę jest kształt łyżki, o którą opiera się but podczas jazdy na tylnej krawędzi (heelside) i kształt pasków. Łyżki w wiązaniach freestyle’owych są bardziej miękkie, często asymetryczne i delikatnie zakrzywione do wewnątrz, co ułatwia wykonywanie “pressów”. Twardsza łyżka to znów lepsze i szybsze przenoszenie ruchów ciała na deskę. Z kolei kształt górnych i dolnych pasków odpowiada za trzymanie buta w wiązaniu. Tańsze wiązania mają te paski prawie, że płaskie i wykonane z materiałów, które średnio pracują. Droższe i lepszej jakości wiązania mają paski wykonane z trwałych materiałów i są wyprofilowane przez co lepiej przylegają do buta. Teraz już praktycznie normą jest, że dolny pasek (toestrap) jest wykonany w taki sposób, że zakłada się go na czubek buta, a nie jego górną część. Toestrap’y w wiązaniach MACHINE, PHANTOM, PHANTOM CARVER, TEAM są dodatkowo wzmocnione gumą firmy VIBRAM co uniemożliwia przesunięcie się paska nawet przy najtwardszych lądowaniach i glebach.

Uważam, że bardzo ważną rzeczą w budowie wiązań jest regulowana pięta (heelcup). Pozwala to na symetryczne ustawienie buta względem obu krawędzi deski. Zapobiega to sytuacji, której palce wystają mocno poza obrys wiązań i deski, a pięta jest praktycznie schowana.  Reszta to już tak na prawdę dodatki w postaci pasków zębatych wygiętych w taki sposób, że nie przeszkadzają przy wkładaniu buta w wiązanie czy padów w podstawie wiązania, które amortyzują wstrząsy.

Ustawienie wiązań

Tutaj sprawa jest naprawdę mocno indywidualna. Na przestrzeni lat zasady zmieniły się na tyle, że z ustawienia kątów +30° czy nawet +45° z przodu oraz +15° z tyłu, przeszliśmy do nauczania, że na początek odpowiednie będzie -15° tył, +15° przód czyli tzw. kaczka. Najprawdziwszą prawdą jest, że ustawienie wiązań na kaczkę jest wygodne we freestyle’u. Umożliwia to wygodną jazdę na obie nogi z przodu (switch), ale nie jest powiedziane, że musi być to -15°,+15° i koniec, kropka. Wielu rider’ów ustawia sobie np. -12° tył, +12° przód lub też niekoniecznie tyle samo z przodu co z tyłu np. -9° tył, +12° przód. Do szybszej jazdy na krawędzi oraz poza trasami dużo lepiej sprawdzi się ustawienie obu wiązań na plusie. Dla mnie idealnym rozwiązaniem, które pozwala na szuranie rączką po śniegu w skręcie, przyjemną jazdę w puchu i trochę freestyle’owej zabawy to +9° tył i +18° przód. Powtórzę po raz kolejny, że nie ma co sztywno trzymać się reguł i warto próbować różnych kombinacji.

Stance jak już wspomniałem na początku to odległość między wiązaniami. Gdy zaczynałem przygodę ze snowboardem modne było jeżdżenie w ubraniach XXXL i szeroki stance w okolicach 60-64 cm. Obecnie moda idzie raczej w stronę “skinny”, a za nią wąski stance na poziomie 52-56 cm. Reguła jest taka, że ma być po prostu wygodnie. Ustawienie wiązań ma umożliwić w miarę swobodne i naturalne wykonanie przysiadu. Reszta to co? Kwestia indywidualna.

Pozostaje jeszcze rozmieszczenie wiązań względem osi nose-tail. Deski freestyle’owe jak np. The CINEMA mają inserty (otwory z gwintem na śrubki) rozwiercone idealne na środku przez co odległość do nose’a i tail’a jest dokładnie taka sama. Insertów jest na tyle, że nawet w takich deskach w razie potrzeby jest możliwość zamontowania wiązań nieco z tyłu. Nose jest wtedy dłuższy niż tail. Deski typu all-mountain przeznaczone do szybszej jazdy na krawędzi czy deski przeznaczone do jazdy poza trasami już fabrycznie mają inserty rozwiercone nieco bardziej z tyłu (setback). Ułatwia to dociążenie krawędzi i pływanie w puchu. Wiązanie do zamontowania potrzebuje tylko 4 insertów. Każda deska ma rozwiercone zazwyczaj 10 otworów pod każde wiązanie, co w połączeniu z regulacją już bezpośrednio na płycie wiązania daje nam możliwość dopasowania stance’u z dokładnością co do milimetra.

Jak sami widzicie sprawa nie jest taka prosta. Przydatnych informacji jest naprawdę sporo, ale radochy z jazdy jeszcze więcej, więc na prawdę warto poświęcić czas na przyswojenie tej wiedzy. Dopasowanie sprzętu do swoich potrzeb i doskonalenie swoich umiejętności.

Widzimy się na stoku!

 

DJ